Sekrety Grand Central Terminal

Nie potrafię zliczyć ileż razy zdarzyło mi się w pośpiechu przemknąć przez Grand Central Terminal. Nigdy jednak nie odwiedziłam tego miejsca tak, by poznać je lepiej, zwyczajnie się zatrzymać, przyjrzeć się jego wnętrzu, dotrzeć do ciekawych zakamarków. 2 lutego Grand Central Terminal świętować będzie swoje 100 urodziny. Uznałam więc, że to idealna okazja na krótką wycieczkę. Jest niemal pewne, że sposród tysięcy osób, które na co dzień przemierzają zatłoczony Grand Central jest tylko garstka tych, których wiedza o nim nie orgranicza się tylko do informacji, że to największa stacja kolejowa na świecie ( ściślej mówiąc terminal), a także miejsce, które pojawiło sie w wielu hollywodzkich produkcjach. Grand Central Terminal, to wizytówka Nowego Jorku, która kryje w sobie wiele sekretów.

Wchodząc do terminalu, do ogromnej (84m x 37m x 38m) hali głównej, tzw. Main Concourse uwagę przykuwa słynny zegar usytuowany w samym centrum, na szczycie punktu informacyjnego. To znane na całym świecie miejsce spotkań, najlepsze do rozpoczęcia zwiedzania Grand Central. Z pewnością wielu nowojorczyków i miłośników kina słyszało słynne zdanie “Meet me under the clock “, które odnosi się właśnie do miejsca, gdzie usytuowany jest efektowny, czterostronny zegar wykonany przez firmę Thomas Seth Clock, aby uczcić otwarcie dworca. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, zegar był widoczny w wielu filmach. Zadebiutował w 1942 r. w produkcji zatytułowanej “Grand Central Murder”. Pojawił się także m.in w “The Godfather”, “Men in Black”, “Superman”, “Midnight Run”, “The Cotton Club”, “The Fisher King”, “North by Northwest”. Każda z czterech wypukłych tarczy zegara wykonana jest z najwyższej jakości opalu szlachetnego. Tarcze są podświetlane i bije od nich ciepły blask. Do budowy solidnego filaru i głowy zegara wykorzystano mosiądz. Na szczycie jest mały punkt, który na pierwszy rzut oka może wydawać się akcentem dekoracyjnym. Jest to nic innego jak kompas, zamocowany ze 100 % dokładnością. Istnieją pogłoski, że jedna z tarczy zegara została kiedyś postrzelona i zastąpiona nową. Niewiele jest informacji na ten temat, ale pękniętą tarczę z małym otworem w środku można zobaczyć w Grand Central Transit Museum. Może to dziura po kuli, a może tę opowieść wpleciono w historię popularnego zegara, po to by ją uatrakcyjnić. Domy aukcyjne Sotheby i Christie oszacowały jego wartość w przedziale od 10 do 20 mln dolarów.

À propos czasu. Warto wspomnieć, że działa on na korzyść spóźnialskich pasażerów MetroNorth. Godziny odjazdu pociągów na tablicy informacyjnej są podawane o 1 minutę wcześniej niż czas rzeczywisty. Nikomu nie trzeba mówić jak cenne są te ostatnie sekundy. Z pewnością dzięki temu wielu udało sie dobiec do pociągu tuż przed zamknięciem drzwi.

Grand Central Terminal-Zegar (Foto-Ewa Jaczynski)

Sklepienie Main Concourse pokrywa malowidło z 1912 roku, wg. pomysłu architekta Whitneya Warrena i projektu francuskiego artysty Paula Césara Helleu. Jest to swoista mapa turkusowego śródziemnomorskiego nieba, na którym umieszczono znaki zodiaku od października do marca oraz 2500 gwiazd, w tym 60 największych jest podświetlanych. Ciekawostką jest, że sufit namalowano tak, jakby się go oglądało nie z ziemi, a z nieba. Niektórzy spekulują, że to był błąd artysty. Według oficjalnych dokumentów, malarza zainspirował średniowieczny manuskrypt, który pokazywał niebiosa tak jakby były widoczne z zewnątrz sfery niebieskiej. Być może bardziej spostrzegawczy zauważyli pośród gwiazd, tuż nad rysunkiem ryb, małą ciemną plamę. To historyczny punkt. W 1957 roku Związek Radziecki wystrzelił Sputnika. Aby uspokoić amerykańskie społeczeństwo, w głównym holu Grand Central Terminal zainstalowano Redstone, amerykański pocisk balistyczny. Ta rakieta to był symbol nie tylko dla Amerykanów, ale dla ludzi z całego świata. Dzięki niemu USA miały prawo do uruchomienia satelity na orbicie, ale i były w stanie konkurować z dowolnym krajem na świecie w dziedzinie rozwoju technologicznego. Jego zadaniem było także odstraszanie poprzez stwarzanie zagrożenia jądrowego dla terytorium ZSRR. Pocisk został zabezpieczony przez linki odciągowe doczepione do sufitu, w którym wycięto dziurę. National Trust for Historic Preservation zdecydował by dziura pozostała dla potomnych jako dowód na to, że na przestrzeni lat Terminalu użyto w tym celu. Słynny sufit w Main Concourse nie zawsze zachwycał podróżnych. Przez lata pokryły go substancje smoliste i nikotyna z dymu tytoniowego, przez co zmienił swój kolor. W latach 1986-1998 gruntownie go odrestaurowano. Na pamiątkę pozostawiono mały nieodnowiony skrawek, ktory przypomina o ogromie wykonanej pracy. Znajduje się on nad restauracją Michael Jordan Steakhouse.

Grand Central Terminal-Sufit (Foto-Ewa Jaczynski)

Na terenie dworca, na jego najniższym poziomie, mieści się działająca nieprzerwanie od 1913 roku, otwarta w tym samym czasie co Terminal, słynna restauracja Oyster Bar, licznie odwiedzana przez nowojorczyków i turystów. Przed wejściem znajduje się tzw. Whispering Gallery (Galeria Szeptów). Miejsce to znane jest z niezwykłej akustyki, umożliwiającej porozumiewanie się szeptem na odległość. Dwie osoby stojące w dwóch przeciwległych końcach, przy niskich łukach pokrytych płytkami ceramicznymi Guastavino, mogą szeptać sobie czułe słówka do ucha.

Grand Central Terminal-Whispering Gallery (Foto-Ewa Jaczynski)

10 pięter pod Terminalem znajdują się tajne podziemia zwane M42. Ich dokładna lokalizacja jest ściśle strzeżoną tajemnicą i nie pojawia się na mapach. Znajdują się tam generatory, które wytwarzają energię do zasilania całej sieci trakcyjnej dla pociągów Metro-North Railroad. Podobno jest tam czerwony przycisk, który może wstrzymać w jednej chwili ruch wszystkich pociągów. Podczas II wojny światowej podziemie było nadzwyczajnie chronione. Hitler planował zniszczyć to miejsce, przez zasypanie piaskiem używanych w tamtym czasie ruchomych przetworników. W ten sposób miał zamiar udaremnić wyjazd tysięcy amerykańskich żołnierzy na front. Próba sabotażu na szczęście się nie udała. Nazistowski spisek został szybko odkryty, a dwaj niemieccy szpiedzy zostali zatrzymani przez agentów FBI. Mówi się, że wejście osoby nieupoważnionej do tego pomieszczenia podczas wojny groziło rozstrzelaniem.

Pod Grand Central Terminal, oprócz sieci podziemnych torów kolejowych czy magazynów, mieści się platforma kolejowa połączona z tajnym wejściem i windą prosto do hotelu Waldorf-Astoria. Tajemnicze przejście biegnące od 42 do 97 ulicy miało niegdyś służyć prezydentowi Franklinowi D. Rooseveltowi jako prywatna droga do Manhattanu. Dzięki temu mógł on niepostrzeżenie opuścić Grand Central by uniknąć tłumów reporterów i prosto z peronu przenieść się do hotelu. Obecnie drzwi do tajnej windy są zaspawane.

Zanim dotarłam do punktu, o którym teraz chcę wpomnieć postanowiłam zapytać o nie przechodniów spiesznie poruszających się po Terminalu. Rzecz dotyczy miejsca o jakże wymownej nazwie: „Kissing room”. To niewyorażalne jak mało wiedzą o ikonie Nowego Jorku jego mieszkańcy. Spośród bodaj 20 osób, które zapytałam nikt nie potrafił mi odpowiedzieć gdzie się mieści „Kissing room” i czy w ogóle wie o jego istnieniu. Niektórzy patrzyli na mnie z niepokojem w oczach, inni z zażenowaniem, na twarzach jeszcze innych moje pytanie wywoływało śmiech. Informuję wszem i wobec, że obecny Biltmore Room, położony naprzeciwko Starbucks to tzw.„Kissing Room” . Ta romantyczna nazwa obowiązywała w czasach złotej ery pociągów, w latach 1930 – 1940. Pasażerowie, w tym żołnierze, wiele znanych osobistości i polityków wysiadając z pociągu pozdrowiało swoich bliskich oraz obsypywało ich pocałunkami i uściskami, poczym wielu z nich przemieszczało się po schodach do słynnego hotelu Biltmore (obecnie budynek Bank Of America). Aktualnie Biltmore Room to opuszczone miejsce, w którym jeszcze do niedawna mieścił się kiosk z gazetami, kilka stanowisk czyszczenia butów i punk sprzedaży kwiatów. Według planów MTA do 2019 pomieszczenie to ma być zmodernizowane. Na środku, w miejsce kiosku, wybudowane zostaną ruchome schody oraz winda. Miejski przewoźnik obiecuje, że „Kissing Room” wróci do swojej świetności jako miejsce spotkań przybywających do Nowego Jorku, w tym przypadku 80.000 podróżnych z Long Island, którzy będą korzystać z nowego przejścia po wschodniej stronie terminalu poniżej Grand Central. Remont ma kosztować 15,5 mln dolarów.

Grand Central Terminal-Biltmore Room (Foto-Ewa Jaczynski)

Grand Central Terminal to budynek od którego trudno oderwać wzrok. Imponujące jest jego wnętrze, ale i fasada, którą zdobi mierzący ponad 16 stóp zegar otoczony liczącymi prawie 50 stóp rzeźbami greckich bogów: Mercurego, Herkulesa i Minerwy. Autorem jest francuski rzeźbiarz, Jules-Alexis Coutan. To alegorie “wielkiego handlu”, “siły moralnej” oraz “siły intelektualnej”. Poniżej znajduje się rzeźba z 1869 roku, autorstwa Albera De Groot, przedstawiająca budowniczego Grand Central Terminal, Corneliusa Vanderbilta. Nad głównym wejściem dumnie rozpościera swe skrzydła wielki orzeł, symbol narodowy Stanów Zjednoczonych.

Grand Central Terminal-Fasada (Foto-Ewa Jaczynski)

Grand Central Terminal, uważany w dniu otwarcia, (2 lutego 1913 r.) za cud inżynierii i architektury, od stu lat służy pokoleniom. Jestem pewna, że kryje w sobie jeszcze wiele ciekawych historii, które kiedyś spróbuje odkryć. Zatem,“Meet me under the clock “.

Przygotowała: Ewa Jaczynski
Zdjęcia: Ewa Jaczynski

Leave a Reply

Powered by WordPress | Designed by: suv | Thanks to trucks, infiniti suv and toyota suv
e